Komputeryzacja krajów Trzeciego Świata

Afryka stoi przed obliczem zmian, jakie pozwolą na wybicie się tego biednego wciąż kontynentu ponad poziom biedy. Właśnie rusza program rozwoju komputeryzacji na Czarnym Lądzie. Pod patronatem Organizacji Narodów Zjednoczonych planuje się zakup łącznie ponad ośmiu milionów zestawów komputerowych, które ułatwią administrację i życie milionów ludzi. Koszt tego przedsięwzięcia obliczono na ponad miliard dolarów, co można uznać za bardzo niską cenę, jak na skalę przedsięwzięcia. Rzeczywiście, ale nie byłoby to możliwe bez decyzji o skorzystaniu z darmowych systemów operacyjnych. Specjaliści uznali, że w przeciwnym razie cały program byłby wart o ponad trzydzieści procent więcej, bowiem tyle właśnie stanowi opłata licencyjna. Nie obyło się oczywiście bez protestów ze strony giganta z Richmond, który widział w tym programie szansę na pomnożenie własnych zysków. Jednakże na nic zdały się protesty, bowiem uznano, że dobro ogółu i cel nadrzędny jest ważniejszy od jednej firmy. Windows, aby wyjść ze sporu z twarzą, zaoferował po wszystkim pomoc swojej własnej fundacji, która ma polegać na sprzedawaniu w najbiedniejszych państwach Afryki aplikacji ze znaczkiem Windowsa po promocyjnej cenie, średnio niższej o połowę od normalnej. Linux pokazał tym samym swoją siłę, bowiem opiera się ona na prawie ludzkości do swobodnego dostępu do nowinek r\technicznych i do wiedzy. Być może jesteśmy świadkami rodzącej się dominacji programów darmowych i zmierzchu wielkich korporacji, przez które większość aplikacji jest tak droga.