Spór prawny o prawa autorskie

Przed londyńskim sądem rozpoczęła się dość nietypowa, aczkolwiek bardzo głośna medialnie sprawa. Jej tematem jest ustalenie praw autorskich systemu operacyjnego, który z założenia powstał jako zupełnie wolny od tego typu ograniczeń. Wszystko zaczęło się dwadzieścia lat temu, kiedy to dwaj przyjaciele w przydomowym garażu postanowili uniezależnić się od popularnego Windowsa. Dostępne jego wersje nie zadowalały ambitnych i pełnych energii studentów informatyki. Ich ingerencje w istniejącą już aplikację sięgały tak daleko, że efektem końcowym była właściwie zupełnie nowa aplikacja. Tak zrodził się linux a przyjaciele przyrzekli sobie, że będzie on na zawsze darmowy i oparty na całkowicie wolnym i darmowym kodzie źródłowym. Niestety, po kilku latach wspólne drogi przyjaciół się rozeszły i w jednym z wywiadów radiowych jeden z twórców przyznał sobie całkowite prawa autorskie, ogłaszając się twórcą linuxa. Riposta dawnego kolegi była taka, że sprawa trafiła na wokandę sądową. Jak potwierdzają obydwie strony, nie chodzi o prawa autorskie w sensie pobierania z ich tytułu jakichkolwiek opłat, ale o stwierdzenie, kto stworzył linuxa, więc jest to spór raczej na tle honorowym. Proces zapewne zbyt szybko się nie zakończy, ponieważ przewidziano przesłuchać ponad dwustu świadków. Jednakże wielu użytkowników linuxa uważa, że szkodzi to wizerunkowi ich platformy i z naganą w głosie komentują ostatnie wydarzenia. Ciekawostką jest fakt, że dawni wspólnicy nie rozmawiają ze sobą od piętnastu lat i po raz pierwszy widzieli się ponownie na sali sądowej.